poniedziałek, 18 września 2017

Rocznica



Narada w ministerstwie trwała już kilka godzin, prezydent był zmęczony. Rocznica zbliżała się wielkimi krokami a nadal nikt nie miał pomysłu jak ją uczcić. Wydawało się, że nikt nie wpadnie na żaden pomysł. Wzrok głowy państwa przykuły dzieci grające w piłkę za oknem, tuż obok rządowej rezydencji. Po chwili obserwacji prezydent wiedział, co robić.
- Zbudujemy wielką arenę, na której zorganizujemy ogólnokrajowe zawody – powiedział a na sali zapadła cisza. – Młodzi ludzie staną do szlachetnej rywalizacji. Na oczach całego narodu zaprezentują swoje umiejętności. Zareklamujemy to, jako zdrowy tryb życia połączony ze sprawiedliwym współzawodnictwem. Konkurencja będzie tylko jedna a imprezę nazwiemy… „Igrzyska Śmierci”.

Przeczytaj też: "W ludzkiej pamięci"

środa, 6 września 2017

Wykopaliska



Archeboty dostarczają nam ogromne ilości materiału do badań z odkrytej niedawno dzielnicy. Powinniśmy zajmować się tym na bieżąco, lecz pewien artefakt zaprząta całą naszą uwagę. To świetnie zachowany przykład technologii XXI wieku z tym, że nadal nie wiemy, do czego służy. Nie pozostało zbyt wiele opisów przedmiotów sprzed wojny atomowej. Na domiar złego nie mamy go, z czym porównać, ponieważ nasza cywilizacja poszła zupełnie inną drogą.
Kolegium specjalistów wysnuło teorię, że jest to przyrząd do udrażniania rur z uwagi na swój podłużny kształt i wytwarzane drgania. Mamy jeszcze jeden trop, mój asystent wygrzebał w bazie danych nazwę tego sprzętu. Wibrator.

Przeczytaj też: "Rocznica"

piątek, 25 sierpnia 2017

Udręka wojownika



Wydawać by się mogło, że posiadanie gadającego miecza niesie ze sobą same zalety. Wszak to potężny artefakt, który zapewni zwycięstwo w każdej potyczce. Wykonany przez prawdziwego mistrza może przekazać jego mądrość. Jest dobrym kompanem do rozmów w trakcie długiej wyprawy.
Niestety dobrodziejstwa przysłaniają niewątpliwe wady takiego oręża. Jedną z nich jest niechęć do współpracy, to przez nią ostatnią walkę przypłaciłem trwałym kalectwem.
Na gościńcu dopadło nas pięciu bandytów, dobrze wyszkolonych i wyekwipowanych. Nie było czasu na ucieczkę, chwyciłem za rękojeść, lecz poczułem niemożliwy do zwalczenia opór.
- Wyłaź do cholery – krzyknąłem.
- Nie mam ochoty, głowica mnie boli – odparł Pogromca.

piątek, 4 sierpnia 2017

Kariera stoi otworem cz. III



Mistrz Sztuk Magicznych Markus stał się popularny dzięki tworzeniu świetnych zaklęć. Jego interes rozkwitał, zamówienia spływały w zastraszającym tempie. Musiał jednak skupić się na najważniejszym zadaniu. Klient, który do niego przyszedł miał ogromną władzę tyle, że teoretycznie. Nie chciał być marionetką, potrzebował narzędzia, dzięki któremu zyska prawdziwe poważanie. Okazja już była, potrzebował tylko wewnętrznej siły.
Markus misternie konstruował zaklęcie, musiało być skuteczne. Jeżeli wszystko się uda, czarownik stanie się bajecznie bogaty.
Pozostało tylko jakoś nazwać ten czar by już w momencie wypowiadania wprawił w osłupienie każdego, kto go usłyszy. Po namyśle Markus zdecydował się na „Prezydenckie Weto”. Krótkie, ale szokujące.

Polecam: Mistrz Markus i "Zaczarowane wakacje" 

poniedziałek, 17 lipca 2017

Piękny język


Dzisiejszy wpis jest inny niż poprzednie, bardzo możliwe, że stanie się początkiem całego cyklu. To się jeszcze okaże, teraz przechodzę do konkretów. Niedawno przeczytałem książkę, która wywarła na mnie ogromne wrażenia. Co ciekawe nie jest to fantastyka, tak sięgam od czasu do czasu po coś innego.

Tym razem była to książka pod tytułem „Pypcie na języku” autorstwa Michała Rusinka. Jest to zbiór felietonów opisujących ciekawe zjawiska językowe. Autor w przezabawny sposób analizuje powszechnie używane frazy, niefortunnie użyte zwroty czy na przykład hasła na transparentach.
W trakcie czytania dowiedziałem się, że fraza „na dzień dzisiejszy”, która szczególnie mnie irytowała faktycznie nie jest poprawna i powinna zostać zapomniana. Bardzo ucieszyłem się, że przez cały czas miałem rację. Interesującym przykładem jest też słowo „posiadać”, używane często nie tak jak powinno. Posiada się tylko przedmioty a nie wiedzę, umiejętności czy doświadczenie. W książce można znaleźć wiele podobnych przykładów opatrzonych inteligentnymi i zabawnymi komentarzami. Nauka i dobra zabawa w jednym.

Piękny język
„Pypcie na języku” podobają mi się z dwóch powodów. Pierwszy z nich jest bardzo prosty, uwielbiam poprawiać innych, gdy powiedzą coś nie tak jak powinni. Teraz dostałem nową broń do ręki, co ułatwia zadanie. Czerpię z niego dziką przyjemność, choć gdy sam zostanę poprawiony to udaję, że się przejęzyczyłem.
Tak na poważnie, język polski jest piękny i według mnie w poprawności tkwi jego urok. Po przeczytaniu tej książki utwierdziłem się w tym przekonaniu. Dlatego też zwroty „cofnąć się do tyłu”, „fakty autentyczne” czy „spadł na dół” wystarczy zamienić na „cofnąć się”, „fakty”, „spadł”. Jest prościej, ale za to o wiele ładniej. Nikt też nie narazi się na docinkę od kogoś takiego jak ja, która może wyglądać następująco:
- I wtedy cofnął się do tyłu – powiedział Tomek.
- O to ciekawe, nie wiedziałem, że można cofać się też do przodu – odparł Krzysiek.
Drugi powód, który skłonił mnie do napisania swoich przemyśleń o książce „Pypcie na języku” to fakt, że sam piszę różne teksty i poprawność jest wymagana. Po lekturze nauczyłem się wiele, okazało się też, że sam popełniałem błędy. Co w zasadzie było oczywiste, ale jakoś nie chciałem tego zauważyć. Kończąc wywód, polecam książkę każdemu, kto posługuje się językiem polskim. Dodam jeszcze, że od niedawna Michał Rusinek jest dla mnie, pisząc kolokwialnie „mistrzem świata”.